niedziela, 22 kwietnia 2018

Rozdzał I

Rozdział I

"Oczami Harrego"

*5 luty 2013r.*


Lucy wyjechała zaledwie trzy dni temu, a ja już tęsknie, nie wiem jak ja wytrzymam ponad dwa miesiące bez kontaktowania się do niej. Przecież ona jest w ciąży...Muszę chyba zadzwonić do Ann, żeby z nią porozmawiać. 
~Gdzie ja mam do cholery ten telefon! - krzyknąłem, bo nie mogłem wytrzymać z nerwów. 
Złapałem się za głowę i opadłem na łóżko, no i wtedy okazało się że mam go w spodniach. wybrałem szybko numer do mamy i po dwóch sygnałach odebrała.

~Cześć Skarbie, co tam słychać u mojego Urwisa - zaczęła się śmiać przez słuchawkę

~Mamo... - zacząłem poważnym tonem - muszę Ci coś powiedzieć ważnego i poprosić o przysługę.

~Tak? Coś się stało? Wiedziałam, po prostu wiedziałam... Mów co się dzieje...

~Pamiętasz Lucy? - zapytałem, pomimo, że znałem doskonale odpowiedź

~Skarbie... Jak mogłabym o niej zapomnieć - słysząc to czułem jak się uśmiecha - no  co się stało, oprócz tego, że  ją kochasz, bo tak na marginesie Synku to zauważyłam to już dawno i miałam nie małą nadzieję, że w końcu jej się oświadczysz 

~Miałem  taki zamiar tylko, że ona odeszła... - westchnąłem smutno - znowu... rozumiesz... Lucy znowu odeszła i to....

~Tylko mi nie mów, że znowu ją zdradziłeś! - krzycząc wtrąciła mi się w połowie zdania - Boże... Synku... Nie tak Cię wychowałam...

~Mamo, ale zanim coś powiesz daj mi pokończyć. - powiedziałem - Paul, za tym wszystkim stoi i na moje nieszczęście na tę chwilę niewiele mogę zrobić, więc chcę Cię prosić o pomoc. 

~Co ten dureń wymyślił. - wybuchła - Mów o co chodzi, zaraz do Ciebie przyjadę.

~Wiesz co może to nie jest zły pomysł, zaraz do Ciebie przyjadę i sobie zaraz pogadamy. Pa- zabrałem kluczyki z szafki i popędziłem biegiem do garażu, żeby pojechać do mamy


* 26 sierpień 2013 r. *


Dziś w końcu mogę iść do Paula, powiedzieć mu, że wiem wszystko... Że to on kazał wyprowadzić się Lucy i ją zastraszał. Że Lucy jest w 8 miesiącu ciąży i mieszka sama w Nowym Jorku, pracując jako fotomodelka.  I wiem to wszystko dzięki wynajętym przez moją mamę detektywą, bo  mimo wszystko Lucy i tak nie chciała mi tego powiedzieć, bo bała się Paula. Ale najpierw przed rozmową z Tym dupkiem, muszę porozmawiać jeszcze z Simonem Cowellem.

*godzinę później*


-Paul, musimy porozmawiać- mówię jak tylko wchodzę do jego biura.

-Poczekaj chwilę do biura wszedł do mnie Harry - powiedział do osoby po drugiej stronie telefonu - Nie widzisz rozmawiam przez telefon. Przyjdź do mnie za jakąś godzinę - odwrócił się ode mnie i znowu zaczął mówić do telefonu - A nie. Przyszedł na chwilę już wychodzi. Nie.

- Nigdzie nie wychodzę!- wyrwałem mu telefon i wrzuciłem o podłogę - Masz ze mną porozmawiać teraz rozumiesz?

- Poj***ło Cię dzieciaku?! - krzyknął ze zdziwioną minom - obetnę Ci z pensji za ten telefon! I nie będę teraz z Tobą gadać, wynoś się stąd zanim wezwę ochronę.

- Nawet nie masz co o tym marzyć, prędzej Ciebie wywalą stąd , więc lepiej usiądź i mnie posłuchaj - uśmiechnąłem się do niego wyzywająco i sam usiadłem na przeciw niego - A teraz słuchaj i odpowiadaj na pytania. Pamiętasz moją byłą dziewczynę Lucy?  

- To ta co zwiała w lutym od Ciebie? - zapytał się kpiąco

- Czyli pamiętasz. Miło - uśmiechnąłem się -  Tylko chyba źle zapamiętałeś tą sytuację, bo z tego co wiem to zagroziłeś Lucy. Że jeśli nie wyjedzie to skrzywdzisz jej rodzinę i nawet kazałeś jej podpisać jakiś dokument dzięki któremu trzymasz ją w szachu. A czy wiedziałeś, że ona wtedy była w ciąży?

- Co ty gadasz dzieciaku w jakiej ciąży? - zapytał rozbawiony, ale z nutą zdziwienia. - Z reszta o jakim grożeniu Ty gadasz, nawet jeśli nie masz na to żadnych dowodów. 

- A właśnie, że mam dużo dowodów, nawet więcej niż myślisz. - spojrzał na mnie zdziwiony i poprawił się ze zdenerwowaniem na krześle - Myślałeś,że odpuszczę? Że nie będę jej szukał? 
- Nie wiem o czym mówisz -odpowiedział wyraźnie zdenerwowany

-Ależ Ty doskonale wiesz o czym mówię - spojrzałem na niego jak żałośnie próbuje wymigać się z tego - Jutro idę do sądu pozwać Cię tylko najpierw skontaktuję z Lucy i oboje Cię pozwiemy.

- Ha ha ha ha ha - zaczął się śmiać - Nic mi nie zrobisz i nie możesz się z nią skontaktować ona otrzymała zakaz trzymania się w pobliżu, ale spokojnie ty też taki właśnie dziś otrzymałeś.

- Myślisz, że nie wiem? Mój detektyw mówi mi o wszystkim i on może poinformować Lucy - mój szyderczy uśmiech był coraz większy z każdą minutą - A i Simon kazał Ci przekazać, że masz do niego wpaść, bo chyba masz podpisać chyba zwolnienie - puściłem do niego oko, wstałem i zacząłem już wychodzić kiedy Paul powiedział coś co mnie wmurowało.

- Myślisz, że to twoje dziecko? - zaśmiał się - Jeśli tak to jesteś naprawdę naiwny. Najpierw sprawdź czy jesteś ojcem, a potem zdecyduj o to czy chcesz walczyć o nie swoje dziecko i dziewczynę która Cię zdradziła - odwróciłem się i widziałem wściekłość w oczach tego palanta - Myślisz, że dlaczego tak szybko zdecydowała się tak szybko wyjechać?

-Kłamiesz, nie wierzę w twoje głupie gadki - odwróciłem się i trzasnąłem drzwiami. -  Ona na pewno czegoś takiego by mi nie zrobiła. - powiedziałem cicho i poszedłem.




* 6 wrzesień 2013 r. *

Dziś mamy z Lucy kolejną rozprawę, tylko, że jej nie ma po raz kolejny, tym razem powód jest taki, że zaczęła się akcja porodowa. Więc jeśli chodzi o przepytywanie jej jest za udziałem rozmowy wideo. Na rozmowie była tylko raz, na pierwszej, ale i tak nie mogliśmy do siebie podejść i publicznie się objąć. A na kolejnych rozprawach był już tylko jej adwokat, bo musiała przebywać w szpitalu. A w razie pytań, dzwoniono do niej jak teraz. Byłem wściekły, że nie mogę być z nią.

- Pani Łucjo, słyszałem pewne spekulacje, że dziecko nie jest Pana Harrego i Pani, czy to prawda?

- AAAAAA...!! - zaczęła krzyczeć, bo przyszedł kolejny skurcz. Złapała oddech po nim i odpowiedziała z miną palną bólu - Te spekulacje są.... - kolejny oddech - Są kłamstwem... - zamyka oczy  i łapie oddech przez zęby - Harry jest ojcem mojej córki...- widać jak jakaś pielęgniarka wyciera jej czoło - Jeśli sąd mi nie wierzy ... To w takim razie proszę to sprawdzić. Tylko dajcie mi już w końcu spokój!!

- Dobrze, czy Pan, Panie Harry chce zrobić owe badania? - po tym pytaniu znowu usłyszałem pewien siebie głos Paula.

- Tak... - nawet nie rozpoznałem swojego głosu... Zerknąłem na ekran i w oczach Lucy ujrzałem niedowierzanie, więc odchrząknąłem, i dodałem. - Zróbmy ten test specjalnie dla tych osób, które tak głupio spekulują. Wtedy się przekonają, że to moje dziecko i jeszcze będą nas przepraszać za te spekulacje, które są nieuzasadnione. 

* 2,5 h później *


Jak tylko wyszedłem z rozprawy włączyłem telefon i po chwili dostałem MMS-am od Lucy 



"Darcy Emily... urodzona 06.09.2013 r. o godz. 16:32
waga 3250, długość 49 cm.
dostała 7/10 pkt." 

Chyba nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy jak jestem teraz widząc tą małą kruszynkę podobną do mnie. Jestem ojcem i muszę być jak najbliżej moich dziewczyn. Długo nie myśląc wsiadłem w samochód z moją mamą i pojechaliśmy do Lucy do szpitala, bo rozprawa odbywała się niedaleko szpitala w którym leży Lucy z małą.


* 24 grudzień 2013 r. *

Dziś wypada Wigilia Bożego Narodzenia i zamiast być z moimi dziewczynami muszę być teraz w Londynie i być drużbą u Louisa. Nie mogłem odmówić, bo obiecałem to dawno temu, a Lucy sama mnie wyganiała, żebym był tam z przyjacielem w najważniejszym dniu w jego życiu. Ale wydaje mi się że woli bym narazie nie przyjeżdżał za często, przez to co powiedziałem w sadzie, że chcę by zrobiono testy. Bo nawet nie mogła wpisać mnie jako ojca dopóki nie przyjdą papiery i nie bedzie ostatniej sprawy w sądzie.



* 28 grudzień 2013 r.*


 Dobrze, że jeszcze nie wyjechałem z Londynu do Lucy i Darcy, bo gdybym to zrobił musiał bym wracać z powrotem, żeby zabrać wyniki. Ale boję się je otworzyć, bo co jeśli Paul mówił prawdę i Darcy to nie moje dziecko? 

-Synku, otwórz w końcu ten list - usłyszałem za sobą glos Ann. -Nie mów mi, że wątpisz w to że jesteś jej ojcem. Ona przecież jest taka sama jak Ty  kiedy byłeś mały. Zresztą uważam że nawet jeśli tak by nie było to wystarczająco kochasz Lucy by jej wybaczyć zdradę i być ojczymem dla małej.

- Masz rację nie ważne co wykażą wyniki, bo i tak będę jej ojcem. - wziąłem nóż i otworzyłem list.



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Prolog


*12 luty 2014r.*


Jakiś rok temu przeprowadziłam się do Stanów, jest mi ciężko jako samotnej matce z roczną córeczką. Mała jest bardzo podobna do tatusia, przez co moja tęsknota moja za Harrym jest jeszcze większa, w sumie za wszystkimi. Brakuje mi moich przyjaciół coraz bardziej, ale przynajmniej nie straciłam z nimi kontaktu. Pomimo, że nie widujemy się to w miarę możliwości piszemy i rozmawiamy najczęściej jak tylko możemy. Harry jest dumnym tatusiem pomimo, że widzi Darcy tylko na zdjęciach i jak na razie tak pozostanie. 
Kiedy wyjechałam nie mogłam się odzywać do Harrego i pozostałych przez jakiś czas, musiałam być pewna,że Paul uwierzy iż to już koniec, że więcej mnie zobaczy. A przede wszystkim musiałam wiedzieć że moja rodzina jest bezpieczna a najbardziej moja mała kruszynka. W tym czasie gdy ja próbowałam przystosować sie do nowej sytuacji z dnia na dzień dowiadywałam ciekawych rzeczy od moich przyjaciół i rodziny.
Jak sie okazało nie długo po tym jak ja zaszłam w ciążę, mój brat zmajstrował swojej żonie dziecko, a dokładnie córeczkę, której dali imię Sophie, po naszej prababci Zofii. Kamila urodziła małą jako wcześniaka, bo malutkiej niestety chciało się wyjść miesiąc wcześniej niż miała się urodzić. Ale na całe szczęście malutka urodziła się cała i zdrowa, nawet nie musiała być długo w szpitalu, pomimo iż wszyscy się tego spodziewali.
Natomiast Louis i Eleanor w końcu wzięli ślub, zrobili malutkie ciche wesele, byli tylko chłopcy i najbliższa rodzina młodych, więc wszyscy goście zmieścili się u chłopaków w domu. Ale najbardziej mnie śmieszą ich odpowiedzi gdy zadaje się pytanie " No to kiedy planujecie pierwsze dziecko?" Lou od razu odpowiada, że w sumie to on mógłby je mieć, bo w końcu ma już swoje lata i nie po to zakłada rodzinę by być tylko z El. Natomiast ona twierdzi, że woli poczekać z dziećmi aż ich kariera trochę się uspokoi, bo wolałaby żeby był przy niej i dziecku niż dzieliły ich wtedy tysiące mil jak będzie za granicą.
Znowuż nasze zakochane gołąbki Liam i Daniell rozstali się w zgodzie, pomimo wielu kłótni i sprzeczek. Rozmawiałam najpierw z roztrzęsioną Dan, nie mogła uwierzyć, że to się stało zwłaszcza że to ona zgodziła się na to po kolejnej ich kłótni. Później dzwonił do mnie wściekły Liam, który nie mógł uwierzyć w swoją głupotę. W to on wypalił w złości czy może nie powinni sobie odpocząć od siebie na jakiś czas. Po tym szybko dowiedziałam się, że na pocieszenie znalazł sobie nową dziewczynę... Sophie... Aż mnie zmroziło jak o tym usłyszałam, tak więc niedługo po tym znowu mialam telefon od Dan, która była w totalnej rozsypce. Tym razem powiedziałam jej, że jak tylko będzie miała czas to żeby wpadła do mnie i do małej wtedy sobie pogadamy i najwyżej popłaczemy we trzy. Tak więc Dan stała się u mnie stałym bywalcem.
O Zaynie i Perrie mało słyszałam, chłopaki nieczęsto o nim rozmawiali, tak jak on też nie rozmawiał ze mną. Chyba tylko raz miałam możliwość rozmowy z tym dwojgiem, wtedy to oni zaprosili mnie na ich ślub.
I na koniec Niall i Justi, oni to mają dobrze... Jakieś trzy miesiące temu Blondynek zabrał moją przyjaciółkę do najlepszej restauracji w całym Londynie i na oczach wszystkich tam zgromadzonych poprosił ją o rękę. Na jej odpowiedź nie musiał długo czekać, bo tylko jak uklęknął przed nią z bukietem kwiatów i pudełkiem z pierścionkiem, ta nawet nie dała mu dojść do słowa tylko od razu rzuciła mu się na szyję i krzyczała, że się zgadza. 
Tak więc u moich przyjaciół jest dość ciekawie, natomiast u mnie, jest tylko rutyna.
Praca, pieluch, karmienie, pieluchy, telefon od Hazzy, gdzie marudzi bym się przeprowadziła do Londynu i znowu pieluchy, karmienie, pieluchy,praca.


środa, 4 kwietnia 2018

Hej

Witam wszystkich, to druga część opowiadania ze strony http://pierwsza-milosc-to-nie-przelewki.blogspot.com  przez pewne względy został przeniesiony na tę stronę. A te rozdzialy II części które zostały tam wstawione będą przeniesione tylko że będą jeszcze poprawione, a nawet bardzo zmienione. Mam nadzieję że spodoba sie wam wszystko co napisze.
Pozdrawiam i całuję Nadia 😘😘😘😘