poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Prolog


*12 luty 2014r.*


Jakiś rok temu przeprowadziłam się do Stanów, jest mi ciężko jako samotnej matce z roczną córeczką. Mała jest bardzo podobna do tatusia, przez co moja tęsknota moja za Harrym jest jeszcze większa, w sumie za wszystkimi. Brakuje mi moich przyjaciół coraz bardziej, ale przynajmniej nie straciłam z nimi kontaktu. Pomimo, że nie widujemy się to w miarę możliwości piszemy i rozmawiamy najczęściej jak tylko możemy. Harry jest dumnym tatusiem pomimo, że widzi Darcy tylko na zdjęciach i jak na razie tak pozostanie. 
Kiedy wyjechałam nie mogłam się odzywać do Harrego i pozostałych przez jakiś czas, musiałam być pewna,że Paul uwierzy iż to już koniec, że więcej mnie zobaczy. A przede wszystkim musiałam wiedzieć że moja rodzina jest bezpieczna a najbardziej moja mała kruszynka. W tym czasie gdy ja próbowałam przystosować sie do nowej sytuacji z dnia na dzień dowiadywałam ciekawych rzeczy od moich przyjaciół i rodziny.
Jak sie okazało nie długo po tym jak ja zaszłam w ciążę, mój brat zmajstrował swojej żonie dziecko, a dokładnie córeczkę, której dali imię Sophie, po naszej prababci Zofii. Kamila urodziła małą jako wcześniaka, bo malutkiej niestety chciało się wyjść miesiąc wcześniej niż miała się urodzić. Ale na całe szczęście malutka urodziła się cała i zdrowa, nawet nie musiała być długo w szpitalu, pomimo iż wszyscy się tego spodziewali.
Natomiast Louis i Eleanor w końcu wzięli ślub, zrobili malutkie ciche wesele, byli tylko chłopcy i najbliższa rodzina młodych, więc wszyscy goście zmieścili się u chłopaków w domu. Ale najbardziej mnie śmieszą ich odpowiedzi gdy zadaje się pytanie " No to kiedy planujecie pierwsze dziecko?" Lou od razu odpowiada, że w sumie to on mógłby je mieć, bo w końcu ma już swoje lata i nie po to zakłada rodzinę by być tylko z El. Natomiast ona twierdzi, że woli poczekać z dziećmi aż ich kariera trochę się uspokoi, bo wolałaby żeby był przy niej i dziecku niż dzieliły ich wtedy tysiące mil jak będzie za granicą.
Znowuż nasze zakochane gołąbki Liam i Daniell rozstali się w zgodzie, pomimo wielu kłótni i sprzeczek. Rozmawiałam najpierw z roztrzęsioną Dan, nie mogła uwierzyć, że to się stało zwłaszcza że to ona zgodziła się na to po kolejnej ich kłótni. Później dzwonił do mnie wściekły Liam, który nie mógł uwierzyć w swoją głupotę. W to on wypalił w złości czy może nie powinni sobie odpocząć od siebie na jakiś czas. Po tym szybko dowiedziałam się, że na pocieszenie znalazł sobie nową dziewczynę... Sophie... Aż mnie zmroziło jak o tym usłyszałam, tak więc niedługo po tym znowu mialam telefon od Dan, która była w totalnej rozsypce. Tym razem powiedziałam jej, że jak tylko będzie miała czas to żeby wpadła do mnie i do małej wtedy sobie pogadamy i najwyżej popłaczemy we trzy. Tak więc Dan stała się u mnie stałym bywalcem.
O Zaynie i Perrie mało słyszałam, chłopaki nieczęsto o nim rozmawiali, tak jak on też nie rozmawiał ze mną. Chyba tylko raz miałam możliwość rozmowy z tym dwojgiem, wtedy to oni zaprosili mnie na ich ślub.
I na koniec Niall i Justi, oni to mają dobrze... Jakieś trzy miesiące temu Blondynek zabrał moją przyjaciółkę do najlepszej restauracji w całym Londynie i na oczach wszystkich tam zgromadzonych poprosił ją o rękę. Na jej odpowiedź nie musiał długo czekać, bo tylko jak uklęknął przed nią z bukietem kwiatów i pudełkiem z pierścionkiem, ta nawet nie dała mu dojść do słowa tylko od razu rzuciła mu się na szyję i krzyczała, że się zgadza. 
Tak więc u moich przyjaciół jest dość ciekawie, natomiast u mnie, jest tylko rutyna.
Praca, pieluch, karmienie, pieluchy, telefon od Hazzy, gdzie marudzi bym się przeprowadziła do Londynu i znowu pieluchy, karmienie, pieluchy,praca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz