wtorek, 19 czerwca 2018

Rozdział II

Rozdział II

" 2 styczeń 2014"


Jestem już po rozprawie, wygraliśmy z Lucy. Dziewczyny w końcu zamieszkają ze mną, a Paul udzie za przekręty. I jak na razie dostał 5 lat i oczekuje na dalsze rozprawy tylko już nie z nami.
- Lucy? - zagadnąłem gdy wychodziliśmy z sali. - Gdzie jest mała?
- Darcy jest razem z moim szefem - odparła grzebiąc w torbie - A co?
- Jak to z Twoim szefem?
-Harry uspokój się, mała nie raz zostawała z Nim i było wszystko dobrze. - uśmiechnęła się wyciągając telefon z torby - Właśnie miałam do nich dzwonić
wyciągnęła telefon i zaczęła dzwonić
- Hej Chris, mała Ci mocno dopiekła? - chwila przerwy - haha-haha... naprawdę? jesteś kochany... my za jakieś  pół godziny będziemy u  Ciebie... Tak, Tak wszystko poszło po naszej myśli... dobra to do zobaczenie i ucałuj Darcy od Mamusi - spojrzałem na nią w szoku, po czym szybko dodała i oczywiście też wielki buziak od tatusia jej daj. dobra to pa.
- Chyba jesteście ze sobą bardzo blisko... - szybko uciąłem
- Owszem Chris nie tylko jest moim managerem, ale też moim przyjacielem- warknęła na mnie po czy odkręciła się i poszła. What the f...k? to ja powinienem się tu wściekać a nie ona.
- Lucy poczekaj, o co Ci chodzi? - pobiegłem do niej i ją zatrzymałem - Możesz mi wytłumaczyć swoje zachowanie?
- Bo wypytujesz mnie jak bym coś zrobiła mega złego. - zaczęła się robić czerwona i w oczach pojawiły się jej łzy.
- Hej już dobrze, po prostu jestem zazdrosny, ok?
- yhmm... - zachlipała, po czym mocno się wtuliła.
- Lepiej jedzmy już bo mała pewnie już stęskniła się za mamusią.
Szybko wyszliśmy z sądu, wsiedliśmy do samochodu, po czym pojechaliśmy do managera Lucy. Droga minęła nam szybko i jak tylko podjechaliśmy pod dom Chris'a, Lucy wybiegła z niego zanim jeszcze zdążyłem wyłączyć silnik. Jak to zrobiłem, spojrzałem w stronę w którą pobiegła Lucy i zobaczyłem Darcy siedzącą na trawniku i bawiącą się z labradorem. Szybko podbiegłem do niej i zacząłem cykać fotki.


.


Moja Królewna wyszła na nich słodko, chyba w życiu z niczego ani nikogo nie byłem tak dumny jak z niej.
-Cześć- usłyszałem obok siebie męski głos -Jestem Chris.
- Cześć, jestem Harry -wstałem  i podałem mu dłoń. - miło Cię w końcu poznać.
- Mi ciebie też, cieszę się, że w końcu możecie być razem we troje - poklepał mnie po ramieniu.
- Ja jeszcze bardziej się cieszę - odkręciłem się do Lucy, która trzymała już małą na rękach i całowała ją wszędzie - Kochanie musimy już wracać, mała pewnie jest zmęczona po całym dniu zabaw z pieskiem, poza tym my też jesteśmy zmęczeni.
- Masz rację - uśmiechnęła się i podeszła do Chrisa - dziękuję, że zająłeś się Małą  - uśmiechnęła się tym razem do niego i pocałowała w policzek, a on wziął Darcy na chwilę od Lucy i podniósł ją do góry i kręcił głową po jej brzuszku z czego ona się śmiała.
- Na razie! - krzyknąłem wściekły i poszedłem do auta nie czekając już na nie w tym przeklętym ogrodzie. Bo w końcu co on sobie myślał złamas jeden... kurwa, kurwa, kurwa-aaa... to są jakieś żarty chyba... nie podoba mi się to w cale jak oni się we dwoje zachowują, a raczej we troje.  Walnąłem kilka razy w kierownicę i ostatnim razem jak uderzyłem trafiłem w klakson.
I za chwilę przyszła Lucy.
- Co ty robisz? Możesz mi powiedzieć? - starała się nie krzyczeć - zachowujesz się jak dzieciak.
- Nie mam zamiaru się z tobą kłócić , więc nie będę o tym gadać. - odpowiedziałem i czekałem aż zapnie małą i sama usiądzie by móc w końcu stąd pojechać, a gdy tylko to zrobiła. Popędziłem najprędzej jak tylko się dało do mieszkania Lucy.
Cała droga do mieszka minęła w ciszy, jedynie Darcy przerywała ta ciszę swoim gaworzeniem. Gdy dojechaliśmy uznałem że mimo wszystko tym razem ja muszę przerwać ciszę.
- Lucy może kupimy szczeniaka dla Darcy? - rzuciłem, a ona tylko spojrzała na mnie, wzruszyła ramionami i zaczęła wyjmować małą z samochodu. - Lucy?
- Wyjmij klucze od domu z fotelika Darcy. - rzuciła mimochodem ,gdy wychodziła z samochodu.
nie wiele myśląc  zabrałem je i popędziłem do domu za dziewczynami. Cały wieczór minął nam w ciszy Lucy nie odpowiadał, ani nie rozmawiała ze mną. Ostatecznie poddałem się i poszedłem spać do pokoju gościnnego.


* następnego dnia*
~oczami Lucy~

Jestem bardzo niewyspana, bo mała miała przez całą noc kolki. Harry gdzieś zniknął nie ma go w pokoju gościnnym,  a w dodatku spóźnia się opiekunka małej. Miała być tu pół godziny temu, a jej nadal tu niema. Zostało mi jakieś pół godziny do sesji zdjęciowej, dziś ma mi na niej towarzyszyć jakiś model, ponoć w podobnym wieku do mnie. Może być ciekawie, bo wcześniej może ze dwa razy ktoś był razem ze mną na zdjęciach, ale wtedy to były tylko dziewczyny, a raczej kobiety. Byłam już bardzo zdenerwowana w sumie to wściekła, więc w końcu ubrałam małą, spakowałam jej rzeczy i pojechałam z nią na sesje.  
Po nie całych 20 minutach byłyśmy na miejscu od razu na miejscu przeprosiłam, że się spóźniłam.
- no wreszcie, przyjechała, pani - powiedział fotograf
- przepraszam, że się spóźniam, ale niańka nie przyjechała. – powiedziałam - to się więcej już nie powtórzy, obiecuję.
-obiecanki cacanki - powiedział za nami znajomy głos, odkręciła się i zobaczyłam Dominika.
- słucham?? – spytałam się Dominika i odkręciłam się do fotografa – ja mam z NIM  pracować?? – spytałam, nigdy, nie wybrzydzałam z kim pracuję, w co mam się ubrać itd. Ale z nim nigdy – przepraszam, ale z nim nie chcę żadnych zdjęć – powiedziałam i wzięłam małą na ręce i się do niej przytuliłam, bo to mi pomagało jak byłam wściekła
- Lucy – powiedział mój menager
- słucham??
- choć porozmawiamy – powiedział głosem, który nie znosił sprzeciwu. Poszłam za nim do swojej małej przebieralni – o co chodzi?? Znacie się??
- Tak i nie mam zamiaru z nim pracować! – uniosłam się wściekle – To parszywa świnia z którą nie chcę się widzieć i rozmawiać. Przez niego prawie straciłam, swojego chłopaka, bo próbował mnie podburzać, przeciwko niemu.
- dobrze, rozumiem, ale przecież to tylko praca, nie musisz z nim rozmawiać zrobimy szybko i zwinnie kilka zdjęć i tyle - powiedział, pomimo, że jako jedyny potrafił mnie zrozumieć ze wszystkich to tym razem chyba tego nie rozumiał. -po sesji szybko się przebierzesz i wrócisz do domu.

- Dobra tylko najpierw powiedz mi  co bym musiała założyć, ale w zamian ty będziesz się zajmował Darcy i nie pozwolisz, żeby on do niej doszedł – powiedziałam, Christopher pokazał mi sukienkę i kilka innych ciuchów, w których będę miała sesję. – okej to weź małą, a ja się przebiorę
- uff… - westchnął – jak się cieszę, że się zgodziłaś.
Podałam mu Darcy i wyszedł, szybko się przebrałam w pierwszy zestaw i wyszłam.
- możemy porozmawiać?? – spytał się Dominik
- przepraszam, ale nie mam czasu na rozmowy, chce jak najszybciej skończyć pracę – mówię i podchodzę do makijażystki  i fryzjerki , one minie szybo malują i czeszą, więc po niecałych 10 minutach jestem gotowa do sesji.
- gotowa? – pyta się Carl, nasz fotograf
- no jasne – uśmiecham się do niego i idę na swoje stanowisko.
Sesja zdjęciowa skończyła się po 2 godzinach, po jej skończeniu szybko poszłam się ubrać w swoje ciuchy i poszłam do Chrisa po  Darcy. jak weszłam zobaczyłam uroczy widok i szybko zrobiłam zdjęcie.

 
-Chris ja już idę do domu – uśmiechnął się gdy zobaczył, że przyszłam – mogę już małą?
- jasne, to uciekajcie do domu, pa szkrabie - uśmiechnął się i podał mi małą.
Gdy wychodzę z biura Chrisa w drzwiach staje Dominik.
- Łucja, chcę z tobą porozmawiać – mówi i toruje mi przejście
- ale ja nie chcę rozmawiać z tobą, a poza tym śpieszę się do domu – mówię i próbuje jakoś przejść– możesz mnie puścić???
- puszczę jak ze mną porozmawiasz, albo przynajmniej odpowiesz mi choć na dwa pytania – powiedział
- puść, albo zawołam ochronę!! – krzyknęłam,
- czy to dziecko jest twoje?? – spytał dalej mnie trzymają
- PUŚĆ MNIE!! – krzyknęłam i za chwilę pojawił się Chris
- nie słyszysz co do Ciebie mówi, masz ją puść – powiedział spokojnie Chris
- a jak nie to co?? – spytał Dominik
- to tego gorzko pożałujesz  - powiedział już lekko rozdrażniony Chris
- mam gdzieś twoje pogróżki, chcę porozmawiać ze swoją przyjaciółką – odsuwa się ode mnie, żeby podejść do Chrisa.
Nie zważając już na nic biegnę do samochodu najszybciej jak się da. Jak jestem już przy
nim wkładam nosidełko z małą i sama szybko wsiadam do samochodu. Zapinam pas małej i sobie, potem odpalam auto i pędzę do domu.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Rozdzał I

Rozdział I

"Oczami Harrego"

*5 luty 2013r.*


Lucy wyjechała zaledwie trzy dni temu, a ja już tęsknie, nie wiem jak ja wytrzymam ponad dwa miesiące bez kontaktowania się do niej. Przecież ona jest w ciąży...Muszę chyba zadzwonić do Ann, żeby z nią porozmawiać. 
~Gdzie ja mam do cholery ten telefon! - krzyknąłem, bo nie mogłem wytrzymać z nerwów. 
Złapałem się za głowę i opadłem na łóżko, no i wtedy okazało się że mam go w spodniach. wybrałem szybko numer do mamy i po dwóch sygnałach odebrała.

~Cześć Skarbie, co tam słychać u mojego Urwisa - zaczęła się śmiać przez słuchawkę

~Mamo... - zacząłem poważnym tonem - muszę Ci coś powiedzieć ważnego i poprosić o przysługę.

~Tak? Coś się stało? Wiedziałam, po prostu wiedziałam... Mów co się dzieje...

~Pamiętasz Lucy? - zapytałem, pomimo, że znałem doskonale odpowiedź

~Skarbie... Jak mogłabym o niej zapomnieć - słysząc to czułem jak się uśmiecha - no  co się stało, oprócz tego, że  ją kochasz, bo tak na marginesie Synku to zauważyłam to już dawno i miałam nie małą nadzieję, że w końcu jej się oświadczysz 

~Miałem  taki zamiar tylko, że ona odeszła... - westchnąłem smutno - znowu... rozumiesz... Lucy znowu odeszła i to....

~Tylko mi nie mów, że znowu ją zdradziłeś! - krzycząc wtrąciła mi się w połowie zdania - Boże... Synku... Nie tak Cię wychowałam...

~Mamo, ale zanim coś powiesz daj mi pokończyć. - powiedziałem - Paul, za tym wszystkim stoi i na moje nieszczęście na tę chwilę niewiele mogę zrobić, więc chcę Cię prosić o pomoc. 

~Co ten dureń wymyślił. - wybuchła - Mów o co chodzi, zaraz do Ciebie przyjadę.

~Wiesz co może to nie jest zły pomysł, zaraz do Ciebie przyjadę i sobie zaraz pogadamy. Pa- zabrałem kluczyki z szafki i popędziłem biegiem do garażu, żeby pojechać do mamy


* 26 sierpień 2013 r. *


Dziś w końcu mogę iść do Paula, powiedzieć mu, że wiem wszystko... Że to on kazał wyprowadzić się Lucy i ją zastraszał. Że Lucy jest w 8 miesiącu ciąży i mieszka sama w Nowym Jorku, pracując jako fotomodelka.  I wiem to wszystko dzięki wynajętym przez moją mamę detektywą, bo  mimo wszystko Lucy i tak nie chciała mi tego powiedzieć, bo bała się Paula. Ale najpierw przed rozmową z Tym dupkiem, muszę porozmawiać jeszcze z Simonem Cowellem.

*godzinę później*


-Paul, musimy porozmawiać- mówię jak tylko wchodzę do jego biura.

-Poczekaj chwilę do biura wszedł do mnie Harry - powiedział do osoby po drugiej stronie telefonu - Nie widzisz rozmawiam przez telefon. Przyjdź do mnie za jakąś godzinę - odwrócił się ode mnie i znowu zaczął mówić do telefonu - A nie. Przyszedł na chwilę już wychodzi. Nie.

- Nigdzie nie wychodzę!- wyrwałem mu telefon i wrzuciłem o podłogę - Masz ze mną porozmawiać teraz rozumiesz?

- Poj***ło Cię dzieciaku?! - krzyknął ze zdziwioną minom - obetnę Ci z pensji za ten telefon! I nie będę teraz z Tobą gadać, wynoś się stąd zanim wezwę ochronę.

- Nawet nie masz co o tym marzyć, prędzej Ciebie wywalą stąd , więc lepiej usiądź i mnie posłuchaj - uśmiechnąłem się do niego wyzywająco i sam usiadłem na przeciw niego - A teraz słuchaj i odpowiadaj na pytania. Pamiętasz moją byłą dziewczynę Lucy?  

- To ta co zwiała w lutym od Ciebie? - zapytał się kpiąco

- Czyli pamiętasz. Miło - uśmiechnąłem się -  Tylko chyba źle zapamiętałeś tą sytuację, bo z tego co wiem to zagroziłeś Lucy. Że jeśli nie wyjedzie to skrzywdzisz jej rodzinę i nawet kazałeś jej podpisać jakiś dokument dzięki któremu trzymasz ją w szachu. A czy wiedziałeś, że ona wtedy była w ciąży?

- Co ty gadasz dzieciaku w jakiej ciąży? - zapytał rozbawiony, ale z nutą zdziwienia. - Z reszta o jakim grożeniu Ty gadasz, nawet jeśli nie masz na to żadnych dowodów. 

- A właśnie, że mam dużo dowodów, nawet więcej niż myślisz. - spojrzał na mnie zdziwiony i poprawił się ze zdenerwowaniem na krześle - Myślałeś,że odpuszczę? Że nie będę jej szukał? 
- Nie wiem o czym mówisz -odpowiedział wyraźnie zdenerwowany

-Ależ Ty doskonale wiesz o czym mówię - spojrzałem na niego jak żałośnie próbuje wymigać się z tego - Jutro idę do sądu pozwać Cię tylko najpierw skontaktuję z Lucy i oboje Cię pozwiemy.

- Ha ha ha ha ha - zaczął się śmiać - Nic mi nie zrobisz i nie możesz się z nią skontaktować ona otrzymała zakaz trzymania się w pobliżu, ale spokojnie ty też taki właśnie dziś otrzymałeś.

- Myślisz, że nie wiem? Mój detektyw mówi mi o wszystkim i on może poinformować Lucy - mój szyderczy uśmiech był coraz większy z każdą minutą - A i Simon kazał Ci przekazać, że masz do niego wpaść, bo chyba masz podpisać chyba zwolnienie - puściłem do niego oko, wstałem i zacząłem już wychodzić kiedy Paul powiedział coś co mnie wmurowało.

- Myślisz, że to twoje dziecko? - zaśmiał się - Jeśli tak to jesteś naprawdę naiwny. Najpierw sprawdź czy jesteś ojcem, a potem zdecyduj o to czy chcesz walczyć o nie swoje dziecko i dziewczynę która Cię zdradziła - odwróciłem się i widziałem wściekłość w oczach tego palanta - Myślisz, że dlaczego tak szybko zdecydowała się tak szybko wyjechać?

-Kłamiesz, nie wierzę w twoje głupie gadki - odwróciłem się i trzasnąłem drzwiami. -  Ona na pewno czegoś takiego by mi nie zrobiła. - powiedziałem cicho i poszedłem.




* 6 wrzesień 2013 r. *

Dziś mamy z Lucy kolejną rozprawę, tylko, że jej nie ma po raz kolejny, tym razem powód jest taki, że zaczęła się akcja porodowa. Więc jeśli chodzi o przepytywanie jej jest za udziałem rozmowy wideo. Na rozmowie była tylko raz, na pierwszej, ale i tak nie mogliśmy do siebie podejść i publicznie się objąć. A na kolejnych rozprawach był już tylko jej adwokat, bo musiała przebywać w szpitalu. A w razie pytań, dzwoniono do niej jak teraz. Byłem wściekły, że nie mogę być z nią.

- Pani Łucjo, słyszałem pewne spekulacje, że dziecko nie jest Pana Harrego i Pani, czy to prawda?

- AAAAAA...!! - zaczęła krzyczeć, bo przyszedł kolejny skurcz. Złapała oddech po nim i odpowiedziała z miną palną bólu - Te spekulacje są.... - kolejny oddech - Są kłamstwem... - zamyka oczy  i łapie oddech przez zęby - Harry jest ojcem mojej córki...- widać jak jakaś pielęgniarka wyciera jej czoło - Jeśli sąd mi nie wierzy ... To w takim razie proszę to sprawdzić. Tylko dajcie mi już w końcu spokój!!

- Dobrze, czy Pan, Panie Harry chce zrobić owe badania? - po tym pytaniu znowu usłyszałem pewien siebie głos Paula.

- Tak... - nawet nie rozpoznałem swojego głosu... Zerknąłem na ekran i w oczach Lucy ujrzałem niedowierzanie, więc odchrząknąłem, i dodałem. - Zróbmy ten test specjalnie dla tych osób, które tak głupio spekulują. Wtedy się przekonają, że to moje dziecko i jeszcze będą nas przepraszać za te spekulacje, które są nieuzasadnione. 

* 2,5 h później *


Jak tylko wyszedłem z rozprawy włączyłem telefon i po chwili dostałem MMS-am od Lucy 



"Darcy Emily... urodzona 06.09.2013 r. o godz. 16:32
waga 3250, długość 49 cm.
dostała 7/10 pkt." 

Chyba nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy jak jestem teraz widząc tą małą kruszynkę podobną do mnie. Jestem ojcem i muszę być jak najbliżej moich dziewczyn. Długo nie myśląc wsiadłem w samochód z moją mamą i pojechaliśmy do Lucy do szpitala, bo rozprawa odbywała się niedaleko szpitala w którym leży Lucy z małą.


* 24 grudzień 2013 r. *

Dziś wypada Wigilia Bożego Narodzenia i zamiast być z moimi dziewczynami muszę być teraz w Londynie i być drużbą u Louisa. Nie mogłem odmówić, bo obiecałem to dawno temu, a Lucy sama mnie wyganiała, żebym był tam z przyjacielem w najważniejszym dniu w jego życiu. Ale wydaje mi się że woli bym narazie nie przyjeżdżał za często, przez to co powiedziałem w sadzie, że chcę by zrobiono testy. Bo nawet nie mogła wpisać mnie jako ojca dopóki nie przyjdą papiery i nie bedzie ostatniej sprawy w sądzie.



* 28 grudzień 2013 r.*


 Dobrze, że jeszcze nie wyjechałem z Londynu do Lucy i Darcy, bo gdybym to zrobił musiał bym wracać z powrotem, żeby zabrać wyniki. Ale boję się je otworzyć, bo co jeśli Paul mówił prawdę i Darcy to nie moje dziecko? 

-Synku, otwórz w końcu ten list - usłyszałem za sobą glos Ann. -Nie mów mi, że wątpisz w to że jesteś jej ojcem. Ona przecież jest taka sama jak Ty  kiedy byłeś mały. Zresztą uważam że nawet jeśli tak by nie było to wystarczająco kochasz Lucy by jej wybaczyć zdradę i być ojczymem dla małej.

- Masz rację nie ważne co wykażą wyniki, bo i tak będę jej ojcem. - wziąłem nóż i otworzyłem list.



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Prolog


*12 luty 2014r.*


Jakiś rok temu przeprowadziłam się do Stanów, jest mi ciężko jako samotnej matce z roczną córeczką. Mała jest bardzo podobna do tatusia, przez co moja tęsknota moja za Harrym jest jeszcze większa, w sumie za wszystkimi. Brakuje mi moich przyjaciół coraz bardziej, ale przynajmniej nie straciłam z nimi kontaktu. Pomimo, że nie widujemy się to w miarę możliwości piszemy i rozmawiamy najczęściej jak tylko możemy. Harry jest dumnym tatusiem pomimo, że widzi Darcy tylko na zdjęciach i jak na razie tak pozostanie. 
Kiedy wyjechałam nie mogłam się odzywać do Harrego i pozostałych przez jakiś czas, musiałam być pewna,że Paul uwierzy iż to już koniec, że więcej mnie zobaczy. A przede wszystkim musiałam wiedzieć że moja rodzina jest bezpieczna a najbardziej moja mała kruszynka. W tym czasie gdy ja próbowałam przystosować sie do nowej sytuacji z dnia na dzień dowiadywałam ciekawych rzeczy od moich przyjaciół i rodziny.
Jak sie okazało nie długo po tym jak ja zaszłam w ciążę, mój brat zmajstrował swojej żonie dziecko, a dokładnie córeczkę, której dali imię Sophie, po naszej prababci Zofii. Kamila urodziła małą jako wcześniaka, bo malutkiej niestety chciało się wyjść miesiąc wcześniej niż miała się urodzić. Ale na całe szczęście malutka urodziła się cała i zdrowa, nawet nie musiała być długo w szpitalu, pomimo iż wszyscy się tego spodziewali.
Natomiast Louis i Eleanor w końcu wzięli ślub, zrobili malutkie ciche wesele, byli tylko chłopcy i najbliższa rodzina młodych, więc wszyscy goście zmieścili się u chłopaków w domu. Ale najbardziej mnie śmieszą ich odpowiedzi gdy zadaje się pytanie " No to kiedy planujecie pierwsze dziecko?" Lou od razu odpowiada, że w sumie to on mógłby je mieć, bo w końcu ma już swoje lata i nie po to zakłada rodzinę by być tylko z El. Natomiast ona twierdzi, że woli poczekać z dziećmi aż ich kariera trochę się uspokoi, bo wolałaby żeby był przy niej i dziecku niż dzieliły ich wtedy tysiące mil jak będzie za granicą.
Znowuż nasze zakochane gołąbki Liam i Daniell rozstali się w zgodzie, pomimo wielu kłótni i sprzeczek. Rozmawiałam najpierw z roztrzęsioną Dan, nie mogła uwierzyć, że to się stało zwłaszcza że to ona zgodziła się na to po kolejnej ich kłótni. Później dzwonił do mnie wściekły Liam, który nie mógł uwierzyć w swoją głupotę. W to on wypalił w złości czy może nie powinni sobie odpocząć od siebie na jakiś czas. Po tym szybko dowiedziałam się, że na pocieszenie znalazł sobie nową dziewczynę... Sophie... Aż mnie zmroziło jak o tym usłyszałam, tak więc niedługo po tym znowu mialam telefon od Dan, która była w totalnej rozsypce. Tym razem powiedziałam jej, że jak tylko będzie miała czas to żeby wpadła do mnie i do małej wtedy sobie pogadamy i najwyżej popłaczemy we trzy. Tak więc Dan stała się u mnie stałym bywalcem.
O Zaynie i Perrie mało słyszałam, chłopaki nieczęsto o nim rozmawiali, tak jak on też nie rozmawiał ze mną. Chyba tylko raz miałam możliwość rozmowy z tym dwojgiem, wtedy to oni zaprosili mnie na ich ślub.
I na koniec Niall i Justi, oni to mają dobrze... Jakieś trzy miesiące temu Blondynek zabrał moją przyjaciółkę do najlepszej restauracji w całym Londynie i na oczach wszystkich tam zgromadzonych poprosił ją o rękę. Na jej odpowiedź nie musiał długo czekać, bo tylko jak uklęknął przed nią z bukietem kwiatów i pudełkiem z pierścionkiem, ta nawet nie dała mu dojść do słowa tylko od razu rzuciła mu się na szyję i krzyczała, że się zgadza. 
Tak więc u moich przyjaciół jest dość ciekawie, natomiast u mnie, jest tylko rutyna.
Praca, pieluch, karmienie, pieluchy, telefon od Hazzy, gdzie marudzi bym się przeprowadziła do Londynu i znowu pieluchy, karmienie, pieluchy,praca.


środa, 4 kwietnia 2018

Hej

Witam wszystkich, to druga część opowiadania ze strony http://pierwsza-milosc-to-nie-przelewki.blogspot.com  przez pewne względy został przeniesiony na tę stronę. A te rozdzialy II części które zostały tam wstawione będą przeniesione tylko że będą jeszcze poprawione, a nawet bardzo zmienione. Mam nadzieję że spodoba sie wam wszystko co napisze.
Pozdrawiam i całuję Nadia 😘😘😘😘